Małgorzata Mirga-Tas

– born 1978 in Zakopane. A Roma visual artist and activist. Graduate of the Faculty of Sculpture at the Jan Matejko Academy of Fine Arts in Kraków. Creates multicoloured fabrics-collages, sculptures and installations. She is involved in numerous social and artistic projects that combat exclusion, racial discrimination and xenophobia. Since 2011, she has been organising an international artistic residency programme “Jaw Dikh!” in Czarna Góra for Roma and non-Roma artists. She lives and works in Czarna Góra in the Spisz region. In 2020, she won the “Polityka Passport” award.

I make art first and foremost because I enjoy it. The reason has never been rational. My creativity and identity are intertwined. Of course, being an artist is also a profession.

I am inspired by life, experience, including that of the Roma people, their tradition, history and culture. Educational goals are very important in my work, especially those that help break down stereotypes about the Roma. Working with my community, especially the younger members, I want to build awareness of our own identity and a sense of respect and pride in being Romani. It seems to me that this need for progress is best felt by women in this community. I believe they offer hope1.

From a wider perspective, I think it is a scandalous mistake that the current system marginalises the arts so much in early education. I have no doubt that art helps to develop a valuable, creative and independent-thinking society.

I have never thought about my projects, workshops and other artistic activities in the context of ethnographic research, although I am interested in how Roma people think about art, whether it plays a role in their lives. It is interesting to note that art, with the exception of music, is completely exotic to them, and yet they willingly engage in these artistic and visual activities. I have painted several pictures inspired by the photographs of my uncle, Andrzej Mirga, who did ethnographic research on Roma communities in the 1980s. I also have a number of works in which I depict scenes from contemporary Roma settlements2, but I am closer to the perspective of a storyteller who accompanies my community and illustrates its situation.

I have been working with curators for a few years now, which has meant that there is less clutter, more discipline in my work. I have someone to discuss my projects with. There is a kind of balance between my private and professional life. It is a harmony which, of course, includes a bit of chaos, because I work from home and the time I spend making art is intertwined with household activities, such as doing homework with my sons or preparing a meal. But everyone at home accepts this arrangement.

I don’t attach any importance to the imposed role of a woman. Being a mother has never been a problem for me. It is natural that I take care of what is important to me, my family. I follow my intuition. Fortunately, no one close to me has tried to make me fit into the role of the one who should or should not do something. If that were the case, I would most probably not be involved in art.

Actually, I have never encountered different treatment in the art world because of my gender. In my case, the brake was the fact that I became a mother. At that time, my priorities changed and I had to slow down for a while and actually give up on making art. I wasn’t particularly frustrated by this, because I knew that in some respects no one could replace me and I didn’t even want to. When the first child appeared, and after five years another one, my dynamics as an artist zeroed out, but as the children grew I was able to work more. This period of course took a few years, but it is part of an experience that also affects my art3. Family has always been important to me and although it consumes a lot of my time, it is an essential element in the balance between art and life. But there is no denying that in this respect female artists have it harder and have to work more intensely.

I also feel, of course, that women are taken less seriously in our country. It annoys me that men try to speak for us. Too few women take up decision-making positions. There is a lack of partnership in a male-dominated world. I believe that female artists should fight for respect by addressing every aspect of their lives, knowledge and experience in art, showing that we deserve equal treatment. Women should speak with their own voice, as they have started to do over the last few years in Poland

I don’t know if in my particular case it was the gender or the Roma identity that mattered more. I never felt that certain things were easier or more difficult for me as a woman.

I am lucky that I share a common courtyard with my mother, sister, aunts etc., so when I have a lot of work and deadlines coming up, they support me4.  The women in my family are very strong, they always have their say and I think I was brought up that way too. 

I like my private life. I live in my home village in Spisz, I have a family, a house. I devote most of my time to what is important to me. We have friends visiting us. This routine in my life suits me. I do not feel restricted by it.  

The text was written in collaboration with Anna Ciabach (2020).

Anna Ciabach – born 1980. Art historian, exhibition curator, author and editor of texts, organizer of cultural events. She worked in a variety of art-spaces in Warsaw, incl. Klima Bocheńska Gallery, Art NEWmedia and Studio Gallery. Between 2014-2018, together with Zuzanna Sokalska, she co-founded and -managed the Monopol Gallery in Warsaw.
1Image: Małgorzata Mirga-Tas, Roma Portrait, 2020, acrylic, fabric, canvas. Courtesy of the artist and Szydłowski Gallery.
2Image: Małgorzata Mirga-Tas, Roma-news, 2018, acrylic, fabric, canvas. Courtesy of the artist and Szydłowski Gallery.
3Image: Małgorzata Mirga-Tas, Romani Kali Daj 3, 2018, acrylic, fabric, canvas. Courtesy of the artist and Szydłowski Gallery.
4Image: Małgorzata Mirga-Tas, Three sisters, 2017, acrylic, fabric, canvas. Courtesy of the artist and Szydłowski Gallery.

– urodozna w 1978, Zakopane. Romska artystka sztuk wizualnych i aktywistka. Absolwentka Wydziału Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. Tworzy wielobarwne tkaniny-kolaże, rzeźby i instalacje. Angażuje się w liczne projekty społeczne i artystyczne przeciwdziałające wykluczeniu, dyskryminacji rasowej i ksenofobii. Od 2011 roku organizuje międzynarodowy program rezydencji artystycznych „Jaw Dikh!” w Czarnej Górze przeznaczony dla artystów romskich i nieromskich. Mieszka i pracuje w Czarnej Górze na Spiszu. W 2020 roku została wyróżniona nagrodą „Paszport Polityki”.

Zajmuję się sztuką przede wszystkim dlatego, że sprawiam mi to przyjemność. Nigdy powodem nie były racjonalne przesłanki. Moja twórczość i tożsamość są splecione. Oczywiście bycie artystką to też zawód.

Inspiruje mnie życie, doświadczenie, również to związane z Romami, ich tradycją, historią i kulturą. W mojej twórczości bardzo ważne są cele edukacyjne, szczególnie te, które pozwalają przełamać stereotypy dotyczące Romów. Pracując z moją społecznością, zwłaszcza jej młodszą częścią, chcę budować świadomość naszej własnej tożsamości oraz poczucie szacunku i dumy z bycia Romką / Romem. Wydaje mi się, że w tym środowisku najlepiej czują tę potrzebę progresu kobiety. Upatruję w nich nadzieję1.

Z szerszej perspektywy uważam, że skandalicznym błędem jest to, że obecny system tak bardzo marginalizuje sztukę na etapie wczesnej edukacji. Nie mam wątpliwości, że pomaga ona wykształcić wartościowe, kreatywne i potrafiące samodzielnie myśleć społeczeństwo.

Nigdy nie myślałam o swoich projektach, warsztatach i innych działaniach artystycznych w kontekście badań etnograficznych, chociaż interesuje mnie to, w jaki sposób Romowie myślą o sztuce, czy odgrywa jakąś rolę w ich życiu. Ciekawe jest to, że sztuka, z wyjątkiem muzyki, jest dla nich zupełnie egzotyczna, a mimo to chętnie angażują w te artystyczno-plastyczne czynności. Namalowałam kilka obrazów inspirowanych fotografiami mojego wujka – Andrzeja Mirgi, który zajmował się badaniami etnograficznymi środowisk romskich w latach 80-tych XX wieku. Mam też sporo prac, w których przedstawiam sceny ze współczesnych osiedli romskich2, ale bliższa mi jest perspektywa opowiadaczki towarzyszącej mojej społeczności i ilustrującej jej sytuację.

Od kilku lat współpracuję z kuratorami, co sprawiło, że w moich działaniach jest mniej bałaganu, więcej dyscypliny. Mam z kim przedyskutować moje projekty. Pomiędzy moim życiem prywatnym a zawodowym panuje swego rodzaju równowaga. Jest to harmonia, w którą wpisana jest oczywiście odrobina chaosu, bo pracuję w domu i czas, kiedy tworzę przeplata się z czynnościami domowymi, jak odrabianie lekcji z synami czy przygotowanie posiłku. Ale wszyscy w domu akceptują taki układ.

Nie przywiązuję wagi do odgórnie narzuconej nam roli kobiety. Nigdy nie był dla mnie problemem fakt bycia matką. To naturalne, że dbam o to, co dla mnie ważne, o rodzinę. Kieruję się intuicją. Na szczęście nikt z bliskich nie próbował wpasować mnie w rolę tej, której coś wypada lub nie. Gdyby tak było to najprawdopodobniej nie zajmowałabym się sztuką.

Właściwie nigdy nie spotkałam się z innym traktowaniem w świecie sztuki z powodu płci. W moim przypadku hamulcem była przerwa, związana z tym, że zostałam mamą. Wtedy zmieniły się priorytety i musiałam na jakiś czas zwolnić obroty, a właściwe porzucić tworzenie. Nie byłam tym faktem jakoś szczególnie sfrustrowana, bo wiedziałam, że w pewnych kwestiach nikt mnie nie zastąpi i nawet tego bym nie chciała. Kiedy pojawiło się pierwsze dziecko, a po pięciu latach kolejne, moja dynamika, jako artystki wyzerowała, ale w miarę jak dzieci rosły mogłam więcej pracować. Ten okres oczywiście zabrał kilka lat, ale to jest część doświadczenia, które ma wpływ również na moją sztukę3. Rodzina zawsze była dla mnie ważna i mimo że pochłania mnóstwo mojego czasu, jest niezbędnym elementem w równowadze pomiędzy sztuką i życiem. Nie da się jednak ukryć, że pod tym względem artystki mają trudniej i muszą pracować intensywniej.

Mam też oczywiście wrażenie, że w naszym kraju kobiety są traktowane mniej serio. Drażni mnie, że mężczyźni próbują mówić w naszym imieniu. Za mało kobiet obejmuje decyzyjne stanowiska. W świecie zdominowanym przez mężczyzn brakuje partnerstwa. Uważam, że artystki powinny walczyć o szacunek podejmując w sztuce każdy aspekt swojego życia, wiedzy i doświadczenia, pokazując, że zasługujemy na równe traktowanie. Kobiety powinny mówić własnym głosem tak, jak zresztą zaczęły to robić w ciągu ostatnich kilku lat w Polsce

Nie wiem czy w moim przypadku płeć, czy tożsamość romska miała większe znaczenie. Nigdy nie czułam, że jako kobiecie pewne rzeczy przychodzą mi łatwiej lub trudniej.

Mam to szczęście, że na wspólnym podwórku sąsiaduję z  moja mamą, siostrą, ciotkami itd., więc kiedy mam dużo pracy i zbliżające się terminy, to one mnie wspierają4.  Kobiety w mojej rodzinie są bardzo silne, mają zawsze swoje zdanie i myślę, że ja też zostałam tak wychowana. 

Lubię moje życie prywatne. Mieszkam w rodzinnej wiosce na Spiszu, mam rodzinę, dom. Poświęcam większość mojego czasu na to, co jest dla mnie ważne. Odwiedzają nas przyjaciele. Ta rutyna, która panuje w moim życiu odpowiada mi. Nie czuję się nią ograniczona.  

Tekst powstał we współpracy z Anną Ciabach (2020).

Anna Ciabach – ur. 1980. Historyczka sztuki, kuratorka wystaw, autorka i redaktorka tekstów, organizatorka wydarzeń kulturalnych. Pracowała w stołecznych galeriach sztuki, m.in. Galeria Klimy Bocheńskiej, Art NEWmedia i Galerii Studio. W latach 2014-2018 roku razem z Zuzanną Sokalską współtworzyła Galerię Monopol w Warszawie.
1Zdjęcie: Małgorzata Mirga-Tas, Roma Portret, 2020, akryl, tkanina, płótno. Dzięki uprzejmości artystki i galerii Szydłowski.
2Zdjęcie: Małgorzata Mirga-Tas, Roma-news, 2018, akryl, tkanina, płótno. Dzięki uprzejmości artystki i galerii Szydłowski.
3Zdjęcie: Małgorzata Mirga-Tas, Romani Kali Daj 3, 2018, akryl, tkanina, płótno. Dzięki uprzejmości artystki i galerii Szydłowski.
4Zdjęcie: Małgorzata Mirga-Tas, Three sisters, 2017, akryl, tkanina, płótno. Dzięki uprzejmości artystki i galerii Szydłowski.