Ewa Partum

– born 1945. Author of installations in public space, actions, performances, films and photographs, as well as visual poetry. Since 1965 she was one of the first in Poland to engage in conceptual art. Her work played a pioneering role in the field of body art, feminist art and critical art in Poland. In the 1970s she ran her own Adres Gallery in Łódź. She has lived in Berlin since 1982. Her works can be found in the collections of MoMA New York, Tate Modern in London, Museo Reina Sofia in Madrid, and many others.

/www.artumfoundation.org/

I think art gives my life a certain sense. It gives satisfaction, it gives hope, it makes you move forward somehow, it makes something new happen, it makes you discover new worlds and it makes you let someone know about these worlds. This is a positive aspect of art, no matter where it takes place and in what conditions. 

On the other hand, art is not easy to live with – that much is known – because it is something that does not fit into the normal, standard conventions of existence. That’s why artists are considered crazy, people with strange ways of behaving and functioning. Now I am very happy to be an artist and I cannot imagine being anything else. 

At the same time, art seems to me incompatible with everyday life. Of course, you practice it every day in some way, but there is no such thing as creativity which allows you to produce something 24 hours a day. I think it is necessary to have ‘creative breaks’. 

Regardless of that, at the moment, if you are a woman, not only an artist, you simply cannot avoid speaking out on political and social issues. Even with your art, or your actions, you have to face up to current problems. Especially now, when we are dealing with attempts to tighten the law on abortion1 – It is already unfair to a whole lot of representatives of the younger generation who are or will be faced with this problem. I have already gone through this, I lived in the times when everyone asked themselves these questions and decided for themselves, and it was still communist Poland.

What is happening in the streets now is also interesting from an artist’s point of view. The language of art: slogans, posters and happenings have returned to the streets and our methods – artistic ones – are back on the streets. These tools are simply used to fight against a regime and against injustice. It is very important to be involved in this, to participate, to act. Our ARTUM ewa partum museum foundation stands in solidarity with the women’s strike across Poland. I believe it is the duty of every woman to be a feminist!!!

In 1979, on the streets of Warsaw, I put up a poster with the slogan My problem is a woman’s problem2. I managed to print it, by way of a trick, as a graphic design during one of the festivals organised by the Association of Polish Artists.

The “state” critic in the service of the authorities at the time, Andrzej Osęka, wrote about my 1974 performance from which the poster came: “How is it possible, what impudence, for this young, good-looking woman to pretend that she has grown old and that she wanted to interest the whole of Warsaw with her wrinkles”. The text was entitled The Real Problem of Ewa Partum3 and was printed in the Warsaw-based “Kultura”4. In 2006 this poster appeared once again as an announcement and part of my retrospective exhibition in the Królikarnia5. Back then women came and discussed it; today, in the year 2021, I wonder if this poster could still legally appear on the streets of Warsaw.

Even earlier, in 1971, I put up prohibition and order signs at Freedom Square in Łódź. The action was organised by the local Bureau of Art Exhibitions which did not expect such a work from a young artist, straight from the academy. It was half-partisan – they only realised what was going on when they arrived. Legality of Space67 was not only one of the first installations in public space in Poland, but also an emphatic criticism of the authorities acting through orders and bans. Among the authentic signs, e.g. road signs, there appeared slogans produced by me, such as “it is forbidden to forbid”, “it is forbidden to allow” or “everything is forbidden”.

In the end, they did not make a big deal out of it and did not put me in prison. Such strategies are being used again on the streets during protests, it has made its way into the crowds again.

Art is inspiring and leads people to certain solutions that they can use in their reality. Art gives us creative patterns for action.

Text was written in collaboration with Anna Ciabach (2021).

Anna Ciabach – born 1980. Art historian, exhibition curator, author and editor of texts, organizer of cultural events. She worked in a variety of art-spaces in Warsaw, incl. Klima Bocheńska Gallery, Art NEWmedia and Studio Gallery. Between 2014-2018, together with Zuzanna Sokalska, she co-founded and -managed the Monopol Gallery in Warsaw.
1The Act of 7 January 1993 on Family Planning, Protection of the Human Foetus and Conditions for the Permissibility of Abortion.
2Image: Ewa Partum, Change. My Problem is a Woman's Problem, 1979, poster. This poster can be found, among others, in the collection of MoMA in New York. There is also a video recording of the action to which it referred, see. https://artmuseum.pl/pl/archiwum/archiwum-polskiego-performansu/2516/126965. Courtesy of the artist and MoMA, New York
3Quoted from memory.
4Kultura - a Polish social and literary weekly magazine published in Warsaw from 1963 to 1981; the so-called "Warsaw" Kultura (as opposed to Jerzy Giedroyc's Kultura "Paris" Kultura).
5Image: Ewa Partum, Self-identification, 2006, solo exhibition, curated by Dorota Monkiewicz, Xawery Dunikowski Museum of Sculpture 'Królikarnia', Warsaw. Courtesy of the artist and The Xawery Dunikowski Museum of Sculpture.
6Image: Ewa Partum, Legality of Space, 1971, Łódź, installation in public space. Courtesy of the artist.
7Image: Ewa Partum, Legality of Space, 1971, Łódź, installation in public space. Courtesy of the artist.

– urodzona w 1945. Autorka instalacji w przestrzeni publicznej, akcji, performances, filmów i fotografii oraz poezji wizualnej. Od 1965 roku, jako jedna z pierwszych w Polsce, zaczęła zajmować się sztuką konceptualną. Jej twórczość odegrała na gruncie polskim prekursorską rolę w dziedzinie body art, sztuki feministycznej i sztuki krytycznej. W latach 70. prowadziła w Łodzi autorską Galerię Adres. Od 1982 roku mieszka w Berlinie. Jej prace znajdują się m.in. w kolekcji MoMA New York, Tate Modern w Londynie, Museo Reina Sofia w Madrycie oraz wielu innych.

/www.artumfoundation.org/

Myślę, że sztuka nadaje mojemu życiu pewien sens. To ona daje satysfakcję, sprawia, że jest jakaś nadzieja, że się jakoś idzie do przodu, że się coś nowego dzieje, że się odkrywa nowe światy i że się daje komuś te światy poznać. To jest pozytywny aspekt sztuki – obojętnie gdzie by ona się nie działa i w jakich warunkach. 

Z drugiej strony ze sztuką nie jest łatwo żyć – to jest wiadome – bo to jest coś takiego, co nie mieści się w normalnych, standardowych konwencjach egzystencji. Dlatego artystów i artystki uważa się za wariatów, ludzi o dziwnych sposobach zachowania i funkcjonowania. Ja teraz jestem bardzo zadowolona z tego, że jestem artystką i nie wyobrażam sobie, że miałabym być kimś innym. 

Jednocześnie sztuka wydaje mi się być niezgodna z codziennością. Oczywiście, że się ją każdego dnia w jakiś sposób praktykuje, ale nie ma takiej kreatywności, która pozwalałaby tworzyć coś 24 godziny na dobę. Uważam, że trzeba mieć, tak zwane, „kreatywne przerwy”. 

Niezależnie od tego, w tej chwili jest tak, że jak się jest kobietą, nie tylko artystką, to po prostu nie można nie zabierać głosu w sprawach politycznych i społecznych. Nawet swoją twórczością, czy swoimi działaniami, trzeba wychodzić na przeciw aktualnym problemom. Szczególnie teraz, kiedy mamy do czynienia z próbą zaostrzenia ustawy o aborcji1 – i tak już krzywdzącą wobec całej masy przedstawicielek młodszego pokolenia, które stają lub kiedyś staną przed tym problemem. Ja mam już to za sobą, żyłam w czasach, kiedy te pytania każda sama sobie zadawała i decydowała i była to jeszcze komunistyczna Polska.

To co teraz dzieje się na ulicach jest również ciekawe z punktu widzenia artystki. Język sztuki: hasła, plakaty czy happeningi wróciły znów na ulice i te metody nasze – artystyczne – dzieją się znów właśnie tam. Tymi narzędziami  walczy się po prostu z reżimem i z niesprawiedliwością. Bardzo ważnym jest być w to zaangażowanym, uczestniczyć, działać. Nasza fundacja ARTUM ewa partum museum  solidaryzuje się ze strajkiem kobiet w całej Polsce. Uważam, że obowiązkiem każdej kobiety jest być feministką!!!

W 1979 roku na ulicach Warszawy prywatnie rozkleiłam plakat z hasłem Mój problem jest problemem kobiety2. Udało się go wydrukować, na zasadzie fortelu, podczas jednego z festiwali organizowanych przez Związek Polskich Artystów Plastyków, jako grafikę.
„Państwowy” krytyk na usługach ówczesnej władzy, Andrzej Osęka napisał wtedy o moim  performance z 1974 roku, z którego plakat pochodził: “Jak można, co za bezczelność, żeby ta młoda, dobrze wyglądająca kobieta udawała, że się zestarzała i że swoimi zmarszczkami chciała zainteresować całą Warszawę”. Tekst nosił tytuł Prawdziwy problem Ewy Partum3 i został wydrukowany w warszawskiej “Kulturze”4. W 2006 roku ten plakat pojawił się jeszcze raz jako zapowiedź i część mojej wystawy retrospektywnej  w Królikarni5. Wtedy przychodziły kobiety i dyskutowały o tym, dziś, w roku 2021, zastanawiam się czy ten plakat nadal mógłby pojawić się legalnie na ulicach Warszawy.

Jeszcze wcześniej, w 1971 roku, wystawiłam na Placu Wolności w Łodzi znaki zakazu i nakazu. Organizatorem akcji było tamtejsze Biuro Wystaw Artystycznych, które nie spodziewało się takiej pracy po młodej artystce, zaraz po akademii. To była pół-partyzantka – zorientowali się o co chodzi dopiero jak przyszli. Legalność przestrzeni67 była nie tylko jedną z pierwszych instalacji w przestrzeni publicznej w Polsce, ale też dobitną krytyką władzy działającej przecież poprzez nakazy i zakazy. Pośród autentycznych znaków, np. drogowych, pojawiły się hasła wyprodukowane przeze mnie, np.  „zabrania się zabraniać”, „zabrania się pozwalać“ czy „wszystko wzbronione“.

Ostatecznie nie zrobili z tego wielkiej afery i do więzienia mnie nie zamknęli. Takie strategie są znów wykorzystywane na ulicach podczas protestów, to znów weszło w tłumy.
Sztuka jest inspirująca i prowadzi ludzi do pewnych rozwiązań, których mogą w swojej rzeczywistości używać. Sztuka daje nam kreatywne wzorce działania.

Tekst napisany we współpracy z Anną Ciabach (2021).

Anna Ciabach – ur. 1980. Historyczka sztuki, kuratorka wystaw, autorka i redaktorka tekstów, organizatorka wydarzeń kulturalnych. Pracowała w stołecznych galeriach sztuki, m.in. Galeria Klimy Bocheńskiej, Art NEWmedia i Galerii Studio. W latach 2014-2018 roku razem z Zuzanną Sokalską współtworzyła Galerię Monopol w Warszawie.
1Chodzi o Ustawę z dnia 7 stycznia 1993 o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.
2Zdjęcie: Ewa Partum, Zmiana. Mój Problem jest problemem kobiety, 1979, plakat. Plakat ten znajduje się m.in. w zbiorach MoMA w Nowym Jorku. Istnieje tez zapis wideo z akcji, której dotyczył, zob. https://artmuseum.pl/pl/archiwum/archiwum-polskiego-performansu/2516/126965. Dzięki uprzejmości artystki i MoMA w Nowym Jorku.
3Cytowane z pamięci.
4Kultura – polski tygodnik społeczno-literacki ukazujący się w Warszawie w latach 1963 – 1981; tzw. Kultura „warszawska” (w odróżnieniu od Kultury „paryskiej” Jerzego Giedroycia).
5Zdjęcie: Ewa Partum, Samoidentyfikacja, 2006, wystawa indywidualna, kuratorka Dorota Monkiewicz, Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego „Królikarnia”, Warszawa. Dzięki uprzejmości artystki Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego.
6Zdjęcie: Ewa Partum, Legalność Przestrzeni, 1971, Łódź, instalacja w przestrzeni publicznej. Dzięki uprzejmości artystki.
7Zdjęcie: Ewa Partum, Legalność Przestrzeni, 1971, Łódź, instalacja w przestrzeni publicznej. Dzięki uprzejmości artystki.